Dogopedia: kompendium wiedzy o psach-przewodnikach
Całkiem inna historiaKiedy poproszono mnie o napisanie kilku artykułów o tematyce weterynaryjnej na potrzeby strony internetowej Fundacji pomyślałem, iż będzie to świetna okazja do tego żeby zrobić małe podsumowanie dotychczasowej pracy w zawodzie. Nie chciałem pisać kolejnego nudnego poradnika w rodzaju: "Dlaczego mamy bać się kleszczy?" lub "Jak często odrobaczać mojego psa?", których pełno zarówno w internecie jak i popularnych pismach przeznaczonych dla właścicieli zwierząt. Pomimo niewątpliwej wartości merytorycznej takie poradniki dla przeciętnego Czytelnika nie będącego lekarzem ani studentem weterynarii są raczej mało ciekawe i na dłuższą metę nużące. Uznałem że dużo ciekawszy jest konkretny przypadek, który może być punktem wyjścia do analizy szerszego problemu. Aby jednak cykl artykułów nie stał się zlepkiem opisów różnych przypadków postanowiłem je nieco usystematyzować. Celowo cykl rozpoczęła suka Kora ze swoją poparzoną łapą. Przypadki Kory i Ruperta na szczęście zakończone happy endem to wprowadzenie zarówno do traumatologii i pierwszej pomocy jak i szerzej pojętej dermatologii. Czyli tego co może się naszemu psu przytrafić np. na spacerze czy w domu oraz tego co dotyczy jego skóry. Z kolei przypadek Princessy - nadal z kręgu dermatologii to sygnał że nie zawsze coś jest tym na co wygląda. Zmiany na skórze mogą być przejawem choroby wewnętrznej i na to nie pomoże szampon czy maść. Czwarty artykuł to przestroga przed lekceważeniem szczepień - nie zawsze lekarz jest w stanie pomóc ale najgorzej gdy do tragedii dochodzi z błahej w sumie przyczyny, poprzez ludzką lekkomyślność i zwykłą głupotę. Wątek profilaktyki kończy artykuł piąty - horror na sterydach z udziałem kleszczy, pierwotniaków i psa-olbrzyma. Następnie zaoferowałem Państwu cykl poświęcony mojej ulubionej dziedzinie - chirurgii. Pierwszy artykuł dotyczy chirurga, drugi właściciela operowanego zwierzaka i jego obaw związanych z zabiegiem, trzeci zaś poświęcony jest głównym zainteresowanym czyli właśnie operowanym zwierzakom. Niewiadomo kiedy nadeszły święta i Nowy Rok ale licho nie śpi i o tym jest przedostatni artykuł. A o czym jest ostatni?
Święta, Święta... a po Świętach?Pamiętam jak kilka lat temu szykowałem sie do zabawy sylwestrowej kiedy zadzwonił telefon: - Panie doktorze, bardzo przepraszam że zawracam głowę w Sylwestra ale mój Okruszek jest w bardzo ciężkim stanie. Cały dzień wymiotuje i nic nie je. Znałem ten głos. Pani Gertruda Cyc. Nazwisko adekwatne do posiadanych walorów. Właścicielka kota Okruszka i największego biustu w okolicy.
Image: dream designs / FreeDigitalPhotos.net
Historia Pana NogiTo był ciężki dzień. Kilka dni temu Romanowi się pogorszyło. Roman - kot naszych sąsiadów od zawsze miał problem z oczami. Bardzo poważny problem. Na skutek powikłań towarzyszących katarowi kociemu, na który chorował Roman zapewne w swej wczesnej młodości kiedy to jeszcze nie miał domu, jego oczy w całości pokrywało bielmo. Aż dziw, że kot ten praktycznie w stu procentach niewidomy poradził sobie jakoś na ulicy. Kiedy pół roku temu Roman znalazł wreszcie spokojną przystań u naszych sąsiadów był w opłakanym stanie. Ale jak to już z kotami bywa - poprawa jakości życia oraz opieka weterynaryjna zrobiły swoje. Mimo inwalidztwa świetnie nauczył się poruszać po domu, zaprzyjaźnił się też ze Stefanem, który został przygarnięty nieco później. Niestety problem z oczami co jakiś czas się odnawiał i pomimo stosowania przeróżnych kropli i maści, a także terapii ogólnej stanu zapalnego w lewym oku nie udało się opanować. Ciśnienie płynu śródgałkowego było już tak znaczne, że powstał otwór przez który płyn ten zaczął wyciekać. Stan ogólny kota natychmiast się pogorszył, Roman stracił apetyt i chęć do życia. Wszelkie próby manipulpowania przy chorym oku przysparzały Romanowi cierpienia i tylko pogarszały sprawę. Wreszcie zapadła decyzja: oko należy usunąć. Z sąsiadami ustaliliśmy, iż pacjent zostanie po zabiegu w lecznicy jeszcze kilka dni celem odbycia rehabilitacji. Tamtego wieczoru, dwa dni od zabiegu siedziałem jak zwykle przy moim biurku i uzupełniałem w komputerze dane pacjentów jednocześnie słuchając przez słuchawki mojego ukochanego Tommiego Emmanuela. Roman był usytuowany wraz ze swoją klatką tuż obok mego biurka tak abym cały czas mógł obserwować czy mu czegoś nie trzeba. Przez te dwa dni od zabiegu był mało aktywny i wyraźnie pogrążył się w depresji. Nie jadł, nie pił, przy życiu utrzymywały go jedynie kroplówki. Jednak teraz nieco się ożywił - wstał, przeciągnął, podszedł do miski z wodą i zaczął pić. Odłożyłem słuchawki na bok, wyłączyłem muzykę i obserwując kota zamyśliłem się...
Image: jscreationzs / FreeDigitalPhotos.net
|
Druga strona medaluWprost uwielbiam Tommiego Emmanuela. To australijski gitarzysta - wirtuoz, muzyk znany i ceniony na całym świecie a przy tym bardzo skromny i niesłychanie sympatyczny człowiek. Sam gram na gitarze, wiem jak trudno osiągnąć biegłość, dlatego słysząc grę Tommiego zastanawiam się jak u licha jest to w ogóle możliwe? Odpowiedź jest prosta. Powtarzanie po wielokroć tych samych czynności powoduje że nabieramy wprawy. Jeśli mamy talent nabierzemy tej wprawy znacznie szybciej. Osobnik pozbawiony talentu nadal ma szansę na to żeby być niezłym o ile odpowiednio się przyłoży. Ktoś kto ma duży talent, kocha to co robi i jest pracowity może osiągnąć mistrzostwo. Tommy ma ogromny talent, kocha muzykę i jest bardzo pracowity.
Image: arztsamui / FreeDigitalPhotos.net
Wszystko na swoim miejscuJames Herriot w roku 1970 w pierwszym tomie swej niezapomnianej sagi WSZYSTKIE STWORZENIA MAŁE I DUŻE zatytułowanym JEŚLI TYLKO POTRAFIŁYBY MÓWIĆ tak pisał o swoich studiach weterynaryjnych:
Poczynając od studiów nad roślinami i najniższymi formami życia, poprzez sekcje i robienie preparatów w laboratorium anatomicznym i fizjologicznym, poznawałem rozległe i bezduszne królestwo materia medica. Potem patologia, która zdarła mi z oczu zasłonę ignorancji i po raz pierwszy pozwoliła wejrzeć w najgłębsze tajemnice natury(...) A oprócz tego wiele innych przedmiotów, takich jak fizyka, chemia, higiena; moi wykładowcy zdawali się niczego nie zapomnieć(...) I wreszcie parazytologia, rojący się, odmienny całkiem od innych świat pasożytów. A w końcu interna i chirurgia, krystalizacja mojej nauki i jej zastosowanie w zwykłych dolegliwościach zwierząt.
Image: Ambro / FreeDigitalPhotos.net
Pielęgnacja psa przewodnika przez osobę niewidomąPo długim i pełnym hasania spacerze siadamy przy herbacie wokół dużego stołu; psy, zmęczone wyprawą, kładą się grzecznie u nóg swoich właścicieli.
Image: Maggie Smith / FreeDigitalPhotos.net
Biedne te pieski"Biedne te pieski!" - pewnie każdy, kto korzysta z pomocy przewodnika słyszał te słowa wypowiadane z westchnieniem gdzieś na środku ulicy. Użalający się nad losem psów-przewodników niby wiedzą, że to niezwykle pożyteczna praca, że te psy są potrzebne, że zmieniają czyjeś życie. No, ale wiedza to jedna sprawa, zaś emocje - inna. Poczciwy bliźni, na dodatek miłośnik zwierząt, widzi, jak to jest: pies wędruje w uprzęży, z napiętą cały czas uwagą, nie zwraca uwagi na inne psy, pogłaskać go nie wolno (o czym przypomina groźny napis na szorkach), pobiegać pewnie nie może, herbatnikiem go się nie poczęstuje, słowem - nieszczęśliwe zwierzę cierpiące w służbie człowieka.
Image: graur razvan ionut / FreeDigitalPhotos.net
|
Please wait...

















