Rasy psów-przewodników
Na początek historyjka, zupełnie - wydawałoby się - nie związana z tematem... ale tylko pozornie.
Jerzy Waldorff przystąpił do kursu na prawo jazdy w stosunkowo późnym wieku sześćdziesięciu lat; w czasie zajęć teoretycznych nudził się piekielnie, toteż często pod ławką dyskretnie czytał gazetę. Co ciekawszymi informacjami dzielił się ze swoim przyjacielem Jerzymsiedzącym tuż obok.

Image: luigi diamanti / FreeDigitalPhotos.net
Pewnego dnia nasz bohater z wypiekami na twarzy odczytał wiadomość, że w dalekiej Australii rekin zaatakował premiera podczas jego kąpieli w oceanie.
News do tego stopnia go zafrapował, że zapomniał o dyskrecji i w sali dał się słyszeć jego głośny szept z charakterystycznym grasejowaniem:
"Popatrz, Jerzyku, w takiej Australii rekin zeżarł premiera, a u nas co? Tylko dorsze i dorsze!"
Wiele osób związanych w ten czy inny sposób ze środowiskiem osób niewidomych czasem też wydaje podobny okrzyk:
"A u nas co? Tylko labradory i labradory...".
Na horyzoncie majaczą rozmaici inni kandydaci. Może zastanowimy się nad kilkoma rasami najczęściej wymienianymi jako alternatywa?
Pudel duży (królewski)
Odpowiedni gabarytowo pies, bowiem mierzy od 45 do 60 centymetrów w kłębie, przy tym sprawny fizycznie i zwinny. Ma cechę, o której pożądliwie myślą wszyscy, którym daje się we znaki sprzątanie psiej sierści z mebli, dywanów i własnych ubrań: nie linieje.

Image: luigi diamanti / FreeDigitalPhotos.net
Ideał, wydawałoby się! Choć tak naprawdę, jak to w życiu, zawsze jest "coś za coś", więc i nasz pudelek w zamian za przemiły fakt nielinienia wymaga starannej pielęgnacji. Jego poskręcana w pierścionki sierść jest bardzo podatna na kołtunienie. Albo więc będziemy co i rusz psa rozczesywać i stosunkowo często strzyc (bo ten włos na dodatek strasznie szybko rośnie), albo... zdecydujemy się na wersję "super-sport", czyli pudla co kilka tygodni golonego niemal na łyso. Można i tak - w ten sposób uda się nam obejść problemy z czasochłonną pielęgnacją. Trochę tylko strach pomyśleć o wygolonym pudlu w zimie...
Inna sprawa związana z pudlami wydaje się być poważniejszą przeszkodą dla ich masowego wykorzystania w roli przewodników. Psychika! Przeurocze, inteligentne, radosne pudle już od dawien dawna hodowane są - jak to się ładnie w środowisku kynologicznym mówi - "na eksterier". Na psychikę, zwłaszcza na użytkowe jej aspekty, bardzo potrzebne w poważnej pracy, wyjątkowo mało się zwraca uwagi. Zadziwiające, ale w populacji wszystkich pudli - dużych, średnich, miniatur i maciupeńkich toy - to wśród miniatur można w tej chwili znaleźć najlepsze pod względem psychicznego zrównoważenia i chęci do pracy egzemplarze. Duże pudle są w tej chwili aż przesadnie wrażliwe. Bardzo wiele z nich ma na przykład poważny problem z faktem, że obca osoba wyciąga do nich rękę, chce nawiązać kontakt. Teoretycznie przewodnik nie powinien zwracać uwagi na zaczepki ludzi, ale w tym przypadku pies nie tyle nie zwraca uwagi na nawiązujące kontakt osoby, co się ich zwyczajnie obawia.
Zapewne udałoby się wyszukanie poszczególnych osobników dostatecznie mocnych psychicznie, ale - mówiąc kolokwialnie - genetyczne zaplecze rasy jest tak małe, że słabe istniałyby szanse na szerzej zakrojoną działalność, na przykład hodowlę nastawioną na zwiększenie liczby pudli-przewodników.
Labradoodle: rasa-legenda.
Miał to być przełom w dziedzinie hodowli psów dla osób niewidomych. Charakter nieco labradorowy z piętnem inteligencji i chęci współpracy pudla oraz nieliniejący włos! Tak było w założeniach, ale genetyka, pani kapryśna, ukłuła rzeczywistość aż ta zaskrzeczała: jak na razie okazuje się, że spory procent populacji najzwyczajniej w świecie gubi włos, czyli linieje. No i pozostaje stukać w palce i zastanawiać się, co nam przypadnie w udziale - pies nieliniejący czy wprost przeciwnie? A futerko to na dodatek jest gęste i ze skłonnościami do kołtunienia...
Sznaucer olbrzym
Kolejny przedstawiciel ras nieliniejących (no, dobrze: wyjątkowo mało liniejących). Hodowla, w której coraz bardziej liczy się wygląd, nie zrobiła dobrze rasie (także i pod względem wyglądu - sierść dzisiejszych sznaucerów jest przesadnie bujna i nie tak szorstka i twarda jak za dawnych, dobrych lat...). Jednak udaje się znaleźć w sporej sznaucerzej populacji osobniki jak najbardziej zbliżone psychiką, a czasem wyglądem, do dawnych pracujących psów tej rasy.
Bardzo inteligentne i silnie przywiązujące się do właściciela sznaucery są pobudliwe. W gruncie rzeczy są też psami o sporej wrodzonej agresywności. Dlatego gdyby brać je pod uwagę w naszym mini rankingu, to należałoby wybierać tylko suki - samce są jednak zbyt trudne w prowadzeniu - i też tylko dla osób doświadczonych w kontaktach z psami, pewnych siebie, a nawet dominujących. Takie osoby mogą być zachwycone współpracą z dobrze wyszkolonym olbrzymem.
Bouvier des flandres
Masywny (psy 62-68 cm, suki 59-65 cm) kosmacz. Pies dostojny i dosyć powolny, opiekuńczy i delikatny psychicznie. Właściwie mógłby być brany pod uwagę: w porównaniu z olbrzymem sznaucerem mniej agresywny. Może powinny o nim pomyśleć osoby, którym nie zależy na szybkim psie z temperamentem.
Dla osób wrażliwych na ilość piachu i błota, jakie są wnoszone do mieszkania przez psa: warto odnotować, że Holendrzy używają dla rasy nazwy vuillbaards, co znaczy "obrzydliwa broda". Kosmata, gęsta sierść wymaga rozczesywania i... rzeczywiście zbiera pokaźną część próbek geologicznych z miejsc, które odwiedzamy na spacerze.
Owczarek niemiecki
Hodowcy owczarków mogą mnie zlinczować za te słowa, jednak rasa wydaje się przechodzić spory kryzys. Do tego stopnia spory, że niemal oficjalnie uznaje się już podział na linie wystawowe (eksterierowe) i użytkowe (pracujące).
W tej zróżnicowanej populacji trzeba by wyszukać psa bardzo starego typu: wyjątkowo zrównoważonego, spokojnego, mało pobudliwego, a jednocześnie potrafiącego pracować długo z jednakowym poziomem motywacji.
Tego typu psy już dwadzieścia lat temu były uznawane za rzadkość i... już wtedy mówiono o nich, że są "w starym typie".
Bolesna prawda: ciężko obecnie znaleźć już choćby przyzwoitego pod względem psychiki owczarka; dodajmy liczne problemy zdrowotne nękające rasę. Owczarek niemający kłopotów ze stawami, układem ruchu albo trapiącymi go alergiami to raczej wyjątek niż reguła. Prawdopodobieństwo takie zbliża się do zera, gdy szukamy w liniach typowo wystawowych. Z kolei psy użytkowe zaczęto selekcjonować pod kątem błyskawicznych reakcji, pobudliwości, twardości, wybujałych popędów i agresji. Są to obecnie psy o wysokim poziomie chęci do dominacji; ze "swoimi" te psy dogadują się na ogół dobrze, ale z obcymi psami lubią zmierzyć swe siły. Po prostu twarde, szukające konfrontacji psy z dominacyjnymi zapędami i silnym popędem łowieckim.
Jest jeszcze pewien nieduży odłam owczarków, który stanowi swoistą "terra incognita". Istnieją mianowicie nieliczne hodowle od wielu pokoleń selekcjonujące te psy do pasienia bydła i owiec. Być może psychika tych zwierząt byłaby interesująca i przydatna do naszych celów? Nie wiadomo do końca, bo są to niesłychanie trudno dostępne linie.
Ostatnia kwestia - każdy, kto myśli o owczarku niemieckim, musi się liczyć z ogromną ilością liniejącej sierści.
Znajoma pani weterynarz mawia melancholijnie, że właściwie nie ma tygodnia, żeby nie zgłosił się do niej niedoświadczony właściciel niemieckiego owczarka z rozpaczliwymi prośbami o pomoc, gdyż pies dostał "tajemniczej skórnej choroby" objawiającej się wychodzeniem sierści garściami. Delikwent taki nie zdaje sobie sprawy, że to nic takiego - ot, tradycyjne linienie w tej rasie.
Border collie
Niewiarygodnie inteligentny zwierzak, tak inteligentny, że osoby szkolące psy tej rasy twierdzą, że to "coś więcej niż tylko pies". Gdyby znaleźć bordera o wyjątkowej twardości i mało wrażliwego, to mógłby stać się przewodnikiem idealnym; pewnie nikomu się nie śni, czego by mógł taki psi cud dokonać jako pomocnik osoby niewidomej. Jednak to raczej marzenia; border collie jest tak niesłychanie wrażliwym, delikatnym psychicznie stworzeniem, że dyskwalifikuje go to, de facto, z grona kandydatów na przewodników.
Poza tym nie jest to zbyt duże zwierzątko - według wzorca powinien mierzyć 53 centymetry (suki nieco mniej), jednak zdarzają się mniejsze osobniki.
Zatoczyliśmy koło i nieuchronnie zbliżamy się do rodziny retrieverów.
Co jest wspólną cechą czyniącą z psów dobre przewodniki? Coś, co można chyba określić mianem "głębokiego oddania człowiekowi".
Większość retrieverów - nawet labradorów, o których mówi się, że bywają "niegrzeczne" albo "proste" - tę cechę posiada.
Przeciętny przedstawiciel rodziny retrieverów nie rozwiązuje problemów błyskawicznie, ale z wystarczającą prędkością. Niby banalna sprawa, ale choćby styl omijania przeszkód - łagodne wchodzenie w zakręt, zdecydowanie, lecz jednocześnie ta charakterystyczna płynność w pracy przemawiają za poczciwymi przedstawicielami tej grupy. Także: wystarczająca inteligencja i sprawność fizyczna (rodzaj "giętkości w kręgosłupie").
W obrębie tej rodziny funkcjonuje kilka ras. Najpowszechniej wykorzystywane labradory, golden retrievery, chesapeake bay retrievery i curly coated retrievery.
Spomiędzy nich chesapeake bay wyróżniają się wytwarzaniem więzi z jedną, wybraną osobą - do tego stopnia, że z kolei trudno je nauczyć zgody na oddalenie od ukochanego pana. Jednak to one właśnie są najbliższe ideału "psa pracującego dla człowieka", czyli dla nagrody socjalnej.
Są przy tym żywiołowe i wesołe - raczej dla osób aktywnych i ceniących sobie podobnego pomocnika.
Podsumowując: warto powiedzieć sobie, że pies idealny - o ustalonych, uznanych za wyłącznie pożądane, cechach - nie istnieje, bo przecież odbiorcy, a więc osoby ubiegające się o psa-przewodnika znacznie różnią się od siebie. Każdy potrzebuje nieco innego zwierzaka z nieco innym profilem psychologicznym. Dobrze, że z mnogości ras stworzonych przez człowieka można wybrać zwierzaka możliwie bliskiego naszym upodobaniom.
Autor: Paulina Łukaszewska
| « Dobór psa przewodnika, czyli zgrana para | Socjalizacja przyszłego psa-przewodnika... » |
|---|
Please wait...
















