Get Adobe Flash player

szukaj na stronie

Newsletter



Wiadomość HTML?

Joomla : Fundacja VIS MAIOR

Podaruj nam 1% podatku

Jesteśmy organizacją pożytku publicznego

KRS: 0000136590

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj565
mod_vvisit_counterWczoraj1128
mod_vvisit_counterW tym tygodniu5834
mod_vvisit_counterW tym miesiącu25198
mod_vvisit_counterWszystkich529818

Aktualnie: gości 9 połączonych
Twoje IP: 38.107.179.241
Dzisiaj: Maj 19, 2012
Dogopedia Psychika i praca z psem przewodnikiem

Rola kar i nagród w procesie tresury psa

Czy w ogóle w procesie tresury możemy mówić o karach i nagrodach? Z nagrodami sprawa jest prosta, bo raczej każdy z nas rozumie intuicyjnie na czym one polegają i że w ogóle są potrzebne. Ale już pojęcie ?kary? nie jest takie jednoznaczne.

Po pierwsze, niesie ono ze sobą ? przynajmniej w naszym, ludzkim rozumieniu ? świadomość winy. Owszem, wiele osób często uczłowiecza psy przypisując im a to wstyd (?on wie, że źle zrobił, i się wstydzi?) a to poczucie winy (?on przeprasza?). Tak naprawdę to są to uczucia psom niedostępne, choć pewnie bardzo chcielibyśmy żeby było inaczej; nasza ocena zachowania psa wynika często z faktu że źle interpretujemy dawane nam sygnały, biorąc po prostu oznaki uległości albo niepewności za wstyd.

Po drugie ? samo słowo ?kara? brzmi dla wielu z nas... okropnie. Często obecnie słyszymy, że kary to wyraz słabości, że stosując kary jesteśmy niedobrymi ludźmi (albo przynajmniej że nie dajemy sobie rady sami ze sobą)...

Może używać więc słowa ?warunkowanie?? Albo ?awersja?? W języku trenerów awersja oznacza nieprzyjemny bodziec. A więc coś w rodzaju kary, lecz znacznie bardziej ?pierwotne?, okrojone ze skomplikowanych znaczeń czy interpretacji.

Żeby móc mówić o przydatności awersyjnych bodźców powinniśmy najpierw zrozumieć, że nie za dobrym pomysłem jest używanie ich w początkach procesu szkolenia. W zasadzie każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę ale w praktyce... różnie bywa.

zdjęcie przewodnik z psemW procesie nauki najlepiej sprawdza się taka sekwencja: uczymy psa konkretnego ćwiczenia, nagradzając (z początku bardzo intensywnie) prawidłowe wykonanie. W toku nauki, gdy już jesteśmy pewni, że pies zna i rozumie komendę, a z jakichś przyczyn odmawia jej wykonania ? powinniśmy pokazać mu prostą prawdę, że jej wykonanie mu się opłaci, zaś niewykonanie jej wiąże się z czymś nieprzyjemnym. Negatywny bodziec musi być krótki, dostosowany do konkretnego psa i natychmiast po skorygowaniu zachowania przez psa ? zastąpiony nagrodą czy pochwałą.

Niemieccy szkoleniowcy zajmujący się szkoleniem do sportów obronnych używają bardzo prostego porównania: nasze psy kochają sytuacje czarno-białe, podczas gdy my najczęściej fundujemy im wszechogarniającą szarość.

Inaczej ujmując tę kwestię: skarcenie powinno być krótkotrwałe, nastąpić dokładnie w momencie gdy pies go potrzebuje i być dla psa zrozumiałe.

Tymczasem wiele osób ma tendencje do postępowania w ten sposób, że pies nie otrzymuje od nich czytelnych, jasnych sygnałów (?to twoje zachowanie bardzo lubię, a tego nienawidzę?) tylko niewyraźny przekaz emocjonalny z którego, biedak, niewiele rozumie.

Przykład? Proszę bardzo. Ilu z nas ma tendencje do ?obrażania? się na psa albo czynienia mu wymówek? Oj, chyba wielu... Pies odczytuje wówczas jedynie to, że jesteśmy na niego źli (okazujemy mu., w ten czy inny sposób, naszą agresję). Ale powiązać naszego stanu emocjonalnego z własnym zachowaniem zwyczajnie nie potrafi. Czasem przypadkowo udaje nam się wprawić go w odpowiedni stan ducha (na przykład: okazywanie uległości) i wtedy wydaje nam się, że pies zrozumiał, o co byliśmy na niego źli bo przecież zmodyfikował swoje zachowanie.

W psim świecie na nieodpowiednie zachowanie jest błyskawiczna, mocna i krótka reakcja, a potem stosunki w stadzie natychmiast wracają do normy. My lubimy celebrować nasze urazy. Gniewać się, nadymać, oczekiwać przeprosin albo rozmyślać o doznanych krzywdach.

Jako, że z dwóch gatunków to my jesteśmy przedstawicielami tego lepiej rozwiniętego, przynajmniej intelektualnie ? pozostaje nam trochę się ponaginać do zasad psiego świata, bo psy, niestety, nie są w stanie sięgnąć do meandrów naszej psychiki i ją pojąć.

Interesującym, a chyba mało znanym faktem jest że generalnie psy lepiej reagują na krótkie awersyjne bodźce fizyczne, niż na przedłużającą się przemoc psychiczną. Ta przemoc psychiczna brzmi bardzo groźnie, a tymczasem jest to coś co towarzyszy chyba wszystkim właścicielom psów, jest bowiem na ogół zupełnie nieświadome. Znam wiele osób szczycących się tym, iż są ?dobre? dla swoich psów ? nigdy ich nie szarpnęły czy nie dały im klapsa! ? ale za to... ciągle okazujących im niezadowolenie. Rezultat wcale nie jest zadowalający i naprawdę trudno powiedzieć że ich psy są szczęśliwe. Wielu właścicieli naprawdę zdumiewa moje pytanie: jak często uśmiechasz się do swojego psa? A czy w ogóle umiesz to robić?

Wiąże się to z drugim aspektem naszych rozważań ? z nagradzaniem. Każdy z nas zgodzi się, że na pewno można nagrodzić psa jedzeniem , ot, podanym mu smakołykiem, najlepiej czymś, co nasz zwierz jada ?od święta?, a nie nudną granulką suchej karmy.

Drugim typem nagrody który łatwo identyfikujemy jest pochwała. Tak naprawdę nie tyle słowo jest dla psa ważne, a zaspokojenie potrzeby kontaktu socjalnego. Psy to zwierzęta stadne; do prawidłowego funkcjonowania potrzebują poczucia akceptacji, ciepła, spokoju.

Wydaje się, że pochwała głosem jest czymś najbardziej uniwersalnym i najłatwiej dostępnym ? pochwalenie psa to żadna filozofia, prawda? Często towarzyszy temu dotyk ? pogłaskanie, poklepanie.

Kto by przypuszczał, że wkraczamy tu na zdradliwe bagnisko, a nie na twardy i znany nam wszystkim grunt? Nie takie to wszystko proste. Słowa ?dobry pies!? można wymawiać na wiele sposobów. A nasz własny, prywatny dobry pies wcale a wcale nie rozumie ich na nasz sposób; tym, co sprawia mu przyjemność, co powoduje, że zaczyna się cieszyć z pochwały, jest dopiero nasz ton, intonacja, energia jaką wkładamy w wypowiedzenie słów aprobaty.

Nam tymczasem trudno jest okazywać psu prawdziwy entuzjazm, zwłaszcza w miejscach publicznych. Dlatego tak często słyszy się owo ?dobry pies!? wymruczane pod nosem albo wygłoszone neutralnym tonem. Równie dobrze moglibyśmy mówić do psa że jest ładna pogoda. Pełne otwarcie w kontaktach z psem, nauczenie się pewnej przesady w naszych reakcjach na pewno nie zaszkodzą.

Dotyk na pewno może być nagrodą, ale właściwe stosowanie go to wyższa szkoła jazdy. Tak bardzo lubimy głaskać i klepać nasze psy że nie przychodzi nam do głowy, iż nasze karesy mogą im wcale nie sprawiać przyjemności. Godzą się z faktem, że ciągle gładzimy je po głowach i karku, ale w gruncie rzeczy nie przepadają za tym. Po prostu dotykanie tych stref w ich gatunku oznacza ostrzeżenie: uważaj! nie podoba mi się, co robisz!

Bądź tu mądry, człowieku: dla nas możliwość pogłaskania naszego ciężko pracującego dla nas psa jest pokusą nie do odparcia. Rezygnować z tego? Ależ nie. Trudno chodzić ciągle spiętym i wpadać w depresję bo oto znów samych siebie nie upilnowaliśmy, znów nasz pies zaliczył pacanie po głowie. Przenieśmy po prostu naszą rękę na psi podbródek albo miejsce za uszami (drapanie za uszkami, mmm, cymes). Albo wreszcie na psi zadek, jeśli chce nam się zwierzaka solidnie wyklepać.

zdjęcie przewodnik z piłką Zaspokojenie popędu łowieckiego czyli nagradzanie zabawką, piłką ? najczęściej stosuje się je w szkoleniu psów sportowych. Jako, że taki pies ma pracować w możliwie dużym pobudzeniu, to i taką pobudzającą nagrodę się wtedy stosuje. W przypadku psów przewodników i ich bezpośredniej relacji z osobą niewidomą ten typ nagradzania niesie ze sobą zbyt duże problemy techniczne. Oczywiście nie mam tu na myśli czasu wolnego gdy rzuca się swojemu psu piłkę w ramach zabawy, relaksu dla obu partnerów: pana i psa. Na to powinno się znaleźć miejsce i czas.

Istotną kwestią podczas uczenia psa jest przekonanie go, że nagroda może być odsunięta w czasie. Ba, jest to warunek konieczny do osiągnięcia jakiegokolwiek postępu. W przeciwnym wypadku osoba ćwicząca z psem jest przez tego ostatniego postrzegana jako coś w rodzaju automatu do wydawania nagródek: ?Masz nagrodę? Pokaż! A, masz... no to wykonam polecenie?.

Oczywiście w procesie nauki stopniowo zmniejsza się częstotliwość nagradzania, wymienia nagrody (np. smakołyk używany na początku zastępuje się nagrodą socjalną); dzieje się tak w miarę wprowadzania psa w pewien klarowny i jasny dla niego system. Pies pracujący jest w stanie efektywnie działać właśnie wtedy, gdy ten system działa bez zarzutu.

Paulina Łukaszewska

{backbutton}