Get Adobe Flash player

szukaj na stronie

Newsletter



Wiadomość HTML?

Joomla : Fundacja VIS MAIOR

Podaruj nam 1% podatku

Jesteśmy organizacją pożytku publicznego

KRS: 0000136590

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj569
mod_vvisit_counterWczoraj1128
mod_vvisit_counterW tym tygodniu5838
mod_vvisit_counterW tym miesiącu25202
mod_vvisit_counterWszystkich529822

Aktualnie: gości 9 połączonych
Twoje IP: 38.107.179.242
Dzisiaj: Maj 19, 2012
Dogopedia Zdrowie i pielęgnacja

O tym co z dużym psem potrafi zrobić mały pierwotniak...

Ostatnio poruszyłem temat szczepień ochronnych u psów. Podając przykład Vanessy starałem się przestrzec właścicieli czworonogów (dotyczy to nie tylko psów ale i kotów, królików itd) przed lekceważeniem tej kwestii. Choć obowiązkowe jest u nas tylko szczepienie przeciw wściekliźnie (należy je wykonywać co roku a jego brak może wiązać się z przykrymi konsekwencjami prawnymi) to konieczność okresowego szczepienia zwierząt przeciw innym chorobom jest również bezdyskusyjna.

 

Image: jscreationzs / FreeDigitalPhotos.net

 

Szczególnie ważne są pierwsze szczepienia wykonywane u psów i kotów w 6-7 tygodniu życia kiedy to poziom tzw. przeciwciał matczynych spada u maluchów praktycznie do zera przez co stają się one bardzo wrażliwe i podatne na wirusowe choroby zakaźne. W zależności od rodzaju szczepionki program szczepień może być dwu- lub trzystopniowy i przebiegać np. według schematu: 7-10-12. Oznacza to, iż szczenię zostaje zaszczepione w siódmym, dziesiątym oraz dwunastym tygodniu życia. Za każdym razem użyta szczepionka jest "bogatsza" o antygeny kolejnych chorób oraz zawiera te które były użyte przy poprzednim szczepieniu. I tak pierwsze szczepienie zawiera antygeny przeciw parwowirozie i nosówce, w kolejnych oprócz w/w dochodzą antygeny przeciw zakaźnemu zapaleniu wątroby, zakażeniom górnego układu oddechowego wywołanym przez adenowirusy, czy też leptospirozie. Koty szczepimy przeciw kaliciwirozie, herpeswirozie, panleukopenii oraz białaczce kotów. Choroby te są specyficzne dla gatunku dlatego nie ma możliwości aby pies zaraził się od kota czy na odwrót. Z tego samego powodu nie są one groźne również dla ludzi. Inaczej wygląda sytuacja jeśli chodzi o wirus wścieklizny - groźny zarówno dla psa, kota jak i człowieka. Psy obowiązkowo szczepimy przeciw wściekliźnie od ukończenia 3 miesiąca życia. Nic nie stoi na przeszkodzie aby przeciw wściekliźnie zaszczepić także kota, szczególnie jeśli lubi wałęsać się po okolicy lub wyjeżdża z nami np. na działkę. Dodatkowo można zaszczepić zwierzę np. przeciw grzybicy czy boreliozie. Niestety nie ma skutecznej szczepionki przeciwko drugiej groźnej chorobie odkleszczowej - babeszjozie...

 

 

Leżący na podłodze pies był duży. Nawet bardzo. Tak na dobrą sprawę mógłby uchodzić za niedźwiedzia gdyż kłęby sierści jeszcze powiększały i tak ogromne cielsko zajmujące połowę poczekalni. "A cóż to jest u licha?" - pomyślałem, szacując jednocześnie wagę psa na jakieś osiemdziesiąt kilogramów. Widywałem już wcześniej z bliska owczarki środkowoazjatyckie ale muszę powiedzieć że pierwsze spotkanie z Azją zrobiło na mnie wrażenie. Okazało się że masa ciała psa wynosiła osiemdziesiąt pięć kilo a nie powiedział on w tej kwestii jeszcze ostatniego słowa. Był młody i wciąż rósł. Najbardziej niepokojące były natomiast nie gabaryty tego olbrzyma lecz to że leżał. Leżał i się nie ruszał. Gdyby nie unosząca się i opadająca powoli klatka piersiowa można by pomyśleć, iż pies nie żyje.

- Nie wiemy co mu jest. Rano był ok, a jak wróciliśmy to tak leżał. Myśleliśmy że go kto zastrzelił albo otruł. - Przede mną stało dwóch wysokich barczystych osiłków. Poza wyraźną różnicą wieku byli właściwie tacy sami. Stroje sportowe znanej marki, głowy ogolone, w dłoniach komórki. Obaj mieli też wielkie złote zegarki oraz takież łańcuchy tam gdzie u normalnych ludzi występuje szyja. "No ładnie" - pomyślałem. Postanowiłem nie skupiać się dłużej ani na fizjonomii świeżo przybyłych dżentelmenów ani na posiadanej przez nich biżuterii, tylko przejść czym prędzej do badania psa.

- Hmm, nie widać żadnych śladów obrażeń... błony śluzowe blade... puls słaby... otrucie? hmm, sam nie wiem...

- No to lepiej żebyś się dowiedział doktorku, bo ten pies musi żyć. - Zdanie to wypowiedział młodszy osiłek, głos miał niski i nie znoszący sprzeciwu. Atmosfera zrobiła się gęsta. Głosy pozostałych osób w poczekalni umilkły, ktoś pośpiesznie wyszedł. Oczyma wyobraźni ujrzałem obrazek z któregoś z filmów M. Scorsese. Poza miastem kilku facetów stoi wokół samochodu z otwartym bagażnikiem. Z bagażnika wystaje czyjaś noga. Jeden z facetów kopie dół... Na szczęście w sukurs przyszedł mi starszy osiłek.

- Zamknij się młody. Czego człowieka stresujesz? Przecież dobrze chce. Prawda, doktorku? - Ten głos z kolei był dość wysoki, matowy z charakterystyczną chrypą. No wypisz wymaluj Joe Pesci.

Jak się później okazało ojciec z synem prowadzili rodzinny interes w jednej z podwarszawskich miejscowości. Pies był podarunkiem od kontrahenta ze wschodu i miał pilnować posesji i firmy.

Udałem, że nie słyszę otatniego pytania i podniosłem ogon psa chcąc dokonać pomiaru temperatury w prostnicy. Termometr pokazał 40 stopni C, potem 41, zatrzymał się na 42 i zaczął groźnie piszczeć.

- Skończyła się skala... Pies ma wysoką gorączkę, dlatego nie ma siły się podnieść. Właściwie to on w ogóle nie wie co się wokół niego dzieje...

- Tyle to i my wiemy, doktorku.

- Zamknij się, młody. Szefie, nie słuchaj go. Młody to głupi. Zrób tak żeby pies wyzdrowiał a my się odwdzięczymy. - Biznesmen mówiąc to sięgnął do kieszeni dresu i wydobył z niej rulon banknotów stu- i dwustozłotowych. Pieniądze były w nieładzie, pogniecione, kilka z banknotów upadło na podłogę.

- Niech pan to schowa - rzekłem nieco zirytowany. Pieniądze nie mają tu nic do rzeczy. Czy możecie powiedzieć mi coś więcej? Czy wczoraj nie widać było już jakichś objawów jak np. utrata apetytu czy ciemne zabarwienie moczu?

- Wczoraj? Czekaj pan, no faktycznie micha z żarciem od wczoraj stoi pusta. A jak sika to nie wiem bo mnie nie było. W interesach jeździłem. - Młody, jak pies sika?

- A bo ja wiem? Mnie też nie było. Na siłce byłem od rana, a potem w solarium.

- Widzisz pan? Młody to głupi...

Widząc, iż wszelkie możliwości uzyskania danych z wywiadu właśnie się wyczerpały

postanowiłem na początek psa cewnikować. W tym celu jedną ręką ująłem psie prącie jednocześnie odsłaniając ujście cewki moczowej tak aby umieścić w nim cewnik za pomocą drugiej.

- Ej, zaraz! Doktorku, co ty robisz? - Młody wyraźnie pobladł mimo swej świeżo nabytej opalenizny. - Nie, k... ja na to nie mogę patrzeć!

- Zamknij się, młody. Jak nie możesz to nie patrz. - Ojciec Młodego był twardy.

Młody zaś wyszedł przez co stracił okazję do zobaczenia ciemnobrunatnego zabarwienia moczu który szybko wypełnił podstawioną pod cewnik miskę.

- O żesz... Panie doktorze! - Jasny gwint! Co mu jest? Co to może być?

- Niech pan posłucha. Moim zdaniem Azja choruje na babeszjozę. Jest to choroba odkleszczowa. Objawy się zgadzają. Pobiorę krew do badań. Aby wysłać ją do laboratorium potrzebne mi będzie pana nazwisko.

- Co? Acha. Marecki.

- Założę też wenflon przez który będzie można podać leki i kroplówkę. - Mówiąc to ucisnąłem kończynę w okolicy ramienia tak aby uwidocznić żyłę. Podczas tej czynności wyczułem pod pachą psa kulisty kształt wielkości ziarna grochu, który po rozgarnięciu sierści okazał się być kleszczem. - O! A tutaj mamy sprawcę całego zamieszania. Imię?

- Marek. Marek Marecki. - Jak to? Takie małe g...?

- A nawet jeszcze mniejsze, bo ten kleszcz ma w sobie pierwotniaka, który de facto jest przyczyną choroby. Aby go wykryć muszę jeszcze pobrać kroplę krwi z małżowiny usznej i zrobić rozmaz. Obejrzę go pod mikroskopem, wynik będzie za parę minut.

Za chwilę końcówka ucha Azji była już wygolona, zdezynfekowana i nacięta a ja miałem upragnioną kroplę krwi na szkiełku podstawowym i robiłem rozmaz. Jako że wszystko zaczęło układać się w logiczną całość poczułem się sam jak pies który złapał trop i skupiony na pracy od pewnego czasu przestałem zwracać uwagę na otoczenie. Nie zauważyłem że zrobiło się dziwnie cicho.

- Chce pan zobaczyć... - zaproponowałem, zwracając głowę w kierunku Marka Mareckiego. Widok był nieco dziwny. Obok leżacego psa na podłodze leżał jego ogromny właściciel, a właściwie siedział oparty o ścianę a obok niego leżały jego pieniądze. Wzrok miał błędny i coś mamrotał.

Tak czasami ludzie reagują na widok krwi ale dlaczego akurat teraz?

- Halo, niech się pan obudzi! - powiedziałem głośno, jednocześnie lekko go policzkując. Zero rezultatu.

Pomyślałem, iż będzie dobrze jak zawołam Młodego. Wyszedłem w tym celu przed lecznicę.

- Nie no, ludzie... Przed drzwiami leżał Młody w pozie identycznej jak jego ojciec, dres miał pomięty, skórę z jednego policzka startą najwyraźniej w trakcie osuwania się po ścianie...

 

Borelioza i babeszjoza często są przez właścicieli psów brane za tę samą chorobę. Jednak ich etiologia i przebieg są zupełnie inne. Borelioza jest chorobą bakteryjną zaś babeszjoza pierwotniaczą. I warto zapamiętać: TO NIE KLESZCZE SĄ PRZYCZYNĄ BABESZJOZY. PRZYCZYNĄ JEST PIERWOTNIAK BABESJA CANIS KTÓRY JEST PRZEZ KLESZCZE PRZENOSZONY. To jedno z wielu fascynujących (choć nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa) przystosowań organizmów pasożytniczych do przetrwania w środowisku, z wykorzystaniem żywicieli pośrednich i ostatecznych. Choroba, a niekiedy nawet śmierć psa to jednocześnie triumf pierwotniaka, który podstępnie wnika do psiego krwiobiegu dzięki wampirzym upodobaniom kulinarnym kleszcza - swego żywiciela pośredniego. Nie robi mu on krzywdy gdyż wewnątrz kleszcza pierwotniak jest zaledwie jajem, które czeka na sprzyjające warunki rozwoju. Takie nadarzają się właśnie w psim krwiobiegu gdzie jajo przekształca się w dojrzałą formę pierwotniaka zdolną do pożerania czerwonych krwinek i upośledzania czynności ważnych dla życia narządów jak wątroba czy nerki. Pierwsze symptomy choroby to osowiałość i brak apetytu. Potem dochodzi krwiomocz i wysoka gorączka. Działanie należy podjąć jak najszybciej, gdyż pierwotniaki namnażają się w organizmie psa bez końca, doprowadzając do silnej anemii i śmierci. Pobranie kropli krwi z małżowiny usznej i wykonanie rozmazu zajmuje tylko kilka minut a może być bardzo przydatne w rozpoznaniu choroby i uratowaniu zwierzakowi życia. Prawidłowe rozpoznanie babeszjozy jest ważne, gdyż lek który trzeba podać jest zarazem trucizną i ma często negatywny wpływ na organizm psa. Do objawów które mogą wystąpić po jego podaniu można zaliczyć ślinotok, wymioty, drgawki a w niektórych przypadkach nawet wstrząs. Dlatego należy unikać podawania go bez rzeczywistej potrzeby. Jednak nie zawsze mamy gotowe rozpoznanie i jeśli czekamy na wynik badań laboratoryjnych a stan zdrowia psa się pogarsza wówczas nie mamy wyboru.

 

W przypadku Azji wszystko było jasne. W obrazie mikroskopowym preparatu widoczne były całe skupiska charakterystycznie zmienionych czerwonych krwinek, wyniki badań przysłane z laboratorium również potwierdziły diagnozę. Pies otrzymał leki, a wśród nich Imizol, którego efektem ubocznym były intensywne i obfite wymioty, w wyniku których najbardziej ucierpiały markowe spodnie i obuwie Młodego. Jednak po ich ustąpieniu oraz dzięki działaniu leków przeciwzapalnych i przeciwgorączkowych pies poczuł się trochę lepiej, co obwieścił wszystkim bardzo głębokim i donośnym szczeknięciem. Wyjątkowo niski ton głosu jest z resztą charakterystyczny dla tej właśnie rasy. Miałem go usłyszeć jeszcze nie raz w trakcie kilkudniowego leczenia, w trakcie którego z dnia na dzień pies wracał do sił. Wszelkie zabiegi przy nim stawały się tym samym coraz bardziej ryzykowne i niebezpieczne. Wreszcie przydały się więc zdolności perswazji obu jego właścicieli a także zamiłowanie do siłowni Młodego. Chcąc niechcąc panowie ci spędziwszy trochę czasu w lecznicy dowiedzieli się też paru faktów na temat babeszjozy. A faktem jest, że babeszjoza nadal pozostaje jedną z najciężej przebiegających i najgroźniejszych chorób psów w Polsce i na świecie. Stosowanie preparatów ochronnych, odstraszających bądź zabijających kleszcze w znacznym stopniu ogranicza rozprzestrzenianie się choroby jednak należy pamiętać że preparaty te nie są tak skuteczne jak szczepionki i zawsze istnieje ryzyko, że pomimo profilaktyki pies złapie kleszcza i się rozchoruje. W okresie największej aktywności kleszczy a więc wczesną wiosną i późną jesienią należy stosować preparaty podawane na skórę najlepiej co 3 tygodnie, poza tym pies może nosić obrożę przeciwkleszczową, która działa do kilku miesięcy. Skuteczne są jednak tylko markowe obroże, niestety dość drogie. Zarówno preparaty spot-on jak i obroże wykazują działanie przeciwpchelne. Najlepsza profilaktyka przeciwkleszczowa i przeciwpchelna obejmuje zatam stosowanie  zarówno obroży (na kilka miesięcy) jak i preparatów naskórnych (3-4 tygodnie).

 

Choroba niestety rozprzestrzenia się, powstają mutacje pierwotniaków, lepiej przystosowane do środowiska, zdolne zakażać w bardziej niesprzyjających warunkach. Ponadto kleszcze spotykane są w miejscach w których kiedyś ich nie było - np. na trawniku w centrum miasta. Efekt jest taki, że babeszjoza pojawia się obecnie w tych rejonach Polski w których jeszcze kilka lat temu nikt o niej nie słyszał. Jeśli zatem nasz pies po wycieczce do lasu wraca z dużą ilością kleszczy nie musi to wcale oznaczać że będzie chorował. Z drugiej strony jednak wystarczy jeden zarażony babeszją kleszcz złapany na własnym trawniku aby choroba się rozwinęła. Możemy nawet nie zauważyć obecności małego intruza, jeśli po napiciu się krwi odpadł od psa rażony śmiertelną mocą trucizny. Ale jeśli pierwotniak zdążył już wniknąć do krwiobiegu to mimo braku kleszcza na psie choroba i tak się rozwinie.

 

W każdym przypadku dziwnego zachowania psa, utraty przez niego apetytu i niechęci do współpracy należy brać pod uwagę właśnie babeszjozę.

 

Dzięki chorobie Azji - owczarka środkowoazjatyckiego, jego właściciele przekonali się na własne oczy że nie wszystko da się kupić oraz że czasami rzeczywiście mały może więcej...

 

Maciej Bekier, lekarz weterynarii, specjalista chirurg

Gabinet weterynaryjny 'Uprzejmy Łoś'