Get Adobe Flash player

szukaj na stronie

Newsletter



Wiadomość HTML?

Joomla : Fundacja VIS MAIOR

Podaruj nam 1% podatku

Jesteśmy organizacją pożytku publicznego

KRS: 0000136590

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj148
mod_vvisit_counterWczoraj1601
mod_vvisit_counterW tym tygodniu6359
mod_vvisit_counterW tym miesiącu30795
mod_vvisit_counterWszystkich379363

Aktualnie: gości 8 połączonych
Twoje IP: 38.107.179.240
Dzisiaj: Lut 23, 2012

Turystyka

Zamek Królewski bliżej niewidomych i niesłyszących

Nagrania, zawierające opis wnętrz i eksponatów dwóch sal (w sumie 70 minut), broszury z opisem sal w alfabecie Braille'a oraz tyflograficzne plany rozmieszczenia pomieszczeń zamkowych - to wszystko czeka na niewidomych i niedowidzących amatorów kultury, którzy zechcą od dziś (21 grudnia 2011 r.) zwiedzać Zamek królewski w Warszawie. Otwarcie na potrzeby osób z dysfunkcją narządu wzroku to efekt włączenia się Zamku Królewskiego w projekt MUZEUM "Poza Ciszą i Ciemnością"; projekt prowadzony przez Fundację Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". W jego ramach ofertę muzealną dawnej siedziby królów dostosowano również do potrzeb osób niesłyszących i niedosłyszących.

Rycina Zamku Królewskiego

Źródło: Wikipedia

 

Więcej…

Obsługa klienta z niepełnosprawnością

Więcej…

Czy daleko nam do Europy?

Fundacja ?Vis Maior?od prawie dziesięciu lat promuje aktywność osób z  dysfunkcją wzroku w różnych dziedzinach życia. Podczas swojej pracy chętnie korzystamy z doświadczeń zagranicznych organizacji działających na rzecz niewidomych. Chcielibyśmy jednak żeby kontakty z nimi przerodziły się we współpracę, dzięki której fundacja będzie mogła się dalej rozwijać.

Więcej…

Wycieczka do Powsina w ramach realizacji projektu pt: "Niewidomi bezpieczni w stolicy 2011"

Wakacje to czas zabaw, spotkań, radości dużych i tych małych. Wtedy chętnie zabieramy najprzydatniejsze rzeczy i wyruszamy gdzieś, gdzie jest miło i można się zrelaksować. W dużym mieście, takim jak Warszawa, pełnym zgiełku, samochodów, spalin, nagrzanego asfaltu i parujących gorącem murów, też można znaleźć oazy spokoju i wytchnienia niedzielę 17 lipca postanowiliśmy odwiedzić jedno z takich miejsc.

Osoby chętne spotkały się o godzinie 10.00 na stacji metra Plac Wilsona. Okazało się, że zainteresowanie wyprawą było duże, frekwencja dopisała i stawiło się 19 osób. Po przybyciu na stację Metro Kabaty, wyruszyliśmy spacerem przez lasek do polany ogniskowej w parku w Powsinie, gdzie już czekały dwie nasze koleżanki: Magda i Agnieszka, które wcześniej zajęły dwa stoły. Rozsiedliśmy się wygodnie, dwóch Marcinów zajęło się rozpalaniem grilla a Asia - przygotowaniem i pieczeniem kiełbasek. Humory dopisywały wszystkim, śmiechowi, żartom, kawałom i anegdotom nie było końca. Udało się nawet trochę pośpiewać.

Najedzeni i wypoczęci, pod przewodnictwem Krzysztofa, udaliśmy się na spacer do ogrodu botanicznego w Powsinie. Spacer pięknymi alejkami, wysadzanymi bogatą i różnorodną roślinnością okazał się relaksujący i przyjemny.

Nasyceni przyrodą, zadowoleni i uśmiechnięci, na koniec wybraliśmy się na lody. Do domów rozeszliśmy się ok. 17.30, zabierając z sobą wspomnienie miło spędzonego dnia.

Wycieczka do Białegostoku

Z rezerwatu do Filharmonii - opowiadanie o wycieczce do Białegostoku

W pewien piękny, majowy poranek przy ul. Cieszkowskiego zebrała się grupa osób, którym wczesna godzina i tak świeże wspomnienie wygodnego łóżka, nie przysłaniało promiennych uśmiechów. Co robili przy siedzibie fundacji "Vis Maior" o godzinie 700? Otóż wtedy, dnia 16 maja odbył się tak długo i niecierpliwie oczekiwany wyjazd do Białegostoku. Uczestniczyłam w tej wspaniałej, trzydniowej wycieczce jako wolontariuszka. W dzień wyjazdu bez przerwy myślałam o tym, jaka będzie ta wycieczka? Czy będę potrafiła odnaleźć się wśród osób, których prawie bądź też zupełnie nie znałam? Stałam oparta o ścianę z wypchaną po brzegi torbą, patrzyłam na schodzących się pozostałych uczestników wycieczki i wtedy pierwszy raz odczułam wyraźną radość z powodu tego wyjazdu. Później podczas wspólnego podróżowania to niezwykle miłe uczucie towarzyszyło mi już bezustannie

zdjęcie skansen Wyjechaliśmy z Warszawy wygodnym autokarem, którego stan techniczny na szczęście utrzymywał się w normie. Moim zdaniem jedyny minus tego pojazdu to konieczność pokonania sześciu, bądź też siedmiu schodków podczas wchodzenia i opuszczania autokaru. Nie był to jednak duży problem. Jola ze swoim psem przewodnikiem pokonywała schodki w nadzwyczaj szybkim tempie. Na szczęście nikt nie potrzebował interwencji lekarza. Cali, zdrowi i uśmiechnięci dojechaliśmy do pierwszego punktu wycieczki, którym był Białowieski Park Narodowy. Tam mieliśmy okazję do zwiedzenia dwóch rezerwatów: żubrów i przyrody. Niestety większości zwierząt nie udało nam się zobaczyć, gdyż schowały się w zakamarkach niedostępnych dla zwiedzających. Żubry jako zwierzęta olbrzymich rozmiarów nie zdołały ukryć się i cierpliwie znosiły obecność turystów. Rezerwat przyrody okazał się bardziej interesujący, dlatego, iż rośliny nie miały możliwości ucieczki przed zwiedzającymi. Co więcej, uprzejmy pan przewodnik chętnie pozwalał na dotykowe poznawanie różnego rodzaju roślin. Po aktywnym odpoczynku na łonie natury, pojechaliśmy do Białegostoku, gdzie dla totalnej odmiany wybraliśmy się do Filharmonii na wieczorny koncert. Oczywiście nie mogę pominąć kwestii zakwaterowania w hotelu "Spark", który okazał się bardzo przytulnym miejscem. Czasami niektórzy ( np. ja i koleżanka Jola) mieli kłopoty z dostaniem się do pokoju hotelowego, ponieważ drzwi otwierane były za pomocą karty magnetycznej. Wystarczyło jednak kilka magicznych słów, pogłaskanie klamki i zamek w drzwiach nie protestował dłużej. Po pysznej kolacji wyruszyliśmy na interesujący koncert do Filharmonii, w której ludzie spoglądali na nas z zainteresowaniem. Takie obserwowanie towarzyszyło nam przez cały czas. Ja w ludzkich spojrzeniach odnajdywałam przede wszystkim ciepło i sympatię.

Kolejnego dnia zwiedzaliśmy zabytki Białegostoku i okolic. Są to atrakcyjne miejsca, które zdecydowanie warto zobaczyć. Zwiedzanie nie byłoby z pewnością tak interesujące, bez obecności sympatycznej pani przewodnik, która z zaangażowaniem opowiadała o historii i walorach turystycznych Białegostoku. Zdarzyło się nam nawet w pewnym momencie zabłądzić podczas jazdy autokarem, ponieważ pani przewodnik całą swoją uwagę skupiła na opowiadaniu, zapominając jednocześnie o pilnowaniu trasy. Na szczęście sytuacja była wyłącznie powodem do śmiechu. Właściwą drogę znaleźliśmy szybko, aby z ochotą zwiedzać, zwiedzać, zwiedzać... Zatem jakie zabytki widzieliśmy? Otóż były to miejsca o zróżnicowanym charakterze. Byliśmy w Skansenie Wsi Białostockiej, gdzie poznaliśmy liczne urządzenia i przedmioty, używane przez rolników w dawnych czasach. Następnym punktem wycieczki było zwiedzanie Muzeum Ikon w Supraślu. To niesamowite miejsce, obdarzone szczególnym klimatem, przyciąga wielu turystów. Można tu zobaczyć bogactwo i różnorodność ikon, pochodzących z rozmaitych okresów historycznych. Zwiedzanie muzeum z pewnością uatrakcyjniają efekty dźwiękowe, a także świetlne, wprowadzające turystów w odpowiedni nastrój. Podczas wycieczki oglądaliśmy również miejsca sakralne takie jak: cerkiew Św. Mikołaja, kościół Najświętszej Marii Panny, a także synagoga w Tykocinie. Zwiedzanie zakończyliśmy długim spacerem po Narwiańskim Parku Narodowym. Niestety, bądź też szczęśliwie, nie udało się nam spotkać tam żadnych dzikich zwierząt.

zdjęcie skansen krowa zdjęcie skansen dziki

Ostatni dzień wycieczki, czyli 18 maja upłynął nadzwyczaj szybko. Mieliśmy okazję do pobicia rekordu w jedzeniu pizzy ( kategoria ilościowa). Z pełnymi brzuchami powinniśmy wtedy pójść na spacer. My jednak wybraliśmy kino z audiodeskrypcją, a w nim zabawny film pt. "U Pana Boga w ogródku". Po seansie zadowoleni i wdzięczni organizatorom wyruszyliśmy w powrotną podróż do Warszawy.

zdjęcie białystok zwiedzanie

Co można powiedzieć na podsumowanie wycieczki do Białegostoku? Myślę, że wystarczą trzy słowa: wspaniały, niezapomniany czas.

Sylwia Pilarska

Wyjazd sfinansowany ze środków Fundacji BRE Banku i Stołecznego Centrum Osób Niepełnosprawnych.

 

{backbutton}

Więcej artykułów…